Kosmiczne podróże - o książce "Śmiertelna pułapka" Andrzeja Ziemowita Zimowskiego - Magdalena Cybulska
Ostatni tom opowiadań Andrzeja Zimowita Zimowskiego nosi tytuł: „Śmiertelna pułapka”. Ten łódzki prozaik jest przede wszystkim znany z opowiadań współczesnych, tutaj jednak przenosi nas w świat science-fiction. Pierwsze skojarzenie, które przychodzi nam na myśl, gdy zapoznamy się z tym tytułem, jest takie, że to właśnie życie stanowi dla nas ludzi śmiertelną pułapkę, z której nie ma ucieczki. Po lekturze poszczególnych opowiadań doszłam jednak do innych wniosków.
Drogę życiową Andrzeja Zimowita Zimowskiego można określić następująco: chemik z wyboru (gdyż ukończył Politechnikę Łódzką), pisarz-literat z powołania. Nasz bohater uzupełnił swoje wykształcenia o studia dziennikarskie a także studia z zakresu radiestezji i bioenergoterapii. W „Śmiertelnej pułapce” Andrzej Zimowit Zimowski wykorzystuje swoją wiedzę ścisłą, opartą na priorytecie rozumu, wiedze humanistyczną a nawet przechodzi dalej do wiedzy „tajemnej”. Ta ostatnia jakby się wydawało dostępna jest nielicznym i wymyka się sprytnie naukowemu poznaniu. W prozie naszego bohatera odnajdujemy człowieka z tym, co w nim wielkie i małe, próbującego zmienić losy świata i wszechświata, pomimo wszystkich przeciwności, które napotyka na swojej drodze życia. Bo życie przecież też jest tajemnicą i często nas zaskakuje. Taki wniosek właśnie możemy wyciągnąć z opowiadań pochodzących z ostatniego tomu. Andrzej Zimowit Zimowski porusza się z łatwością po różnych obszarach wiedzy, czasem dziedzinach naukowych bardzo od siebie odległych. Autora „Śmiertelnej pułapki” interesuje astronomia, astrofizyka, technika, archeologia, historia starożytna, zagadnienia związane z powstaniem życia. W książce są liczne nawiązania do Biblii („Koniec i początek świata”, „Arka Przymierza”) a także historii starożytnego Egiptu („Klątwa faraona”).
Co mnie szczególnie zafascynowało w tych opowiadaniach? Człowiek wyrusza w kosmos i zabiera ze sobą swoje ziemskie problemy, zmieniają się tylko dekoracje-scenografia, a gatunek Homo sapiens często nie bywa rozumny. Można napisać, że nie ma dużej różnicy między opowiadaniami science-fiction a współczesnymi. Andrzej Zimowit Zimowski przedstawia w nich relację międzyludzkie oparte na współpracy, poświęceniu, a także na uczuciach mniej altruistycznych jak rywalizacja, żądza władzy i pieniędzy. Kieruje nami ciekawość wszechświata, jego tajemnic, ale również chęć zysku i wyzysku. Pragniemy wykorzystać bogactwa naturalne znajdujące się na innych planetach, nie pytając ich właścicieli o zdanie. Dlatego nasz gatunek nie jest chętnie widziany w kosmosie. W jednym z opowiadań Andrzeja Zimowiata Zimowskiego ludzkość to „persona non grata”.
Człowiek zawsze próbował wytłumaczyć sobie świat, to co się w nim dzieje. Wykorzystywał do tego mity, religię, filozofię a potem naukę. Patrzył na świat przez mikroskop i lunetę. Nie wszystko dawało i daje tak łatwo wytłumaczyć. Spoglądając w górę, w kosmos, obserwując ruch gwiazd i planet można się zachwycić a jednocześnie przerazić. Co także czyni Andrzej Zimowit Zimowski w bardzo ciekawym wstępie do swojej książki.
W każdym z nas drzemią wizję końca i początku naszej planety oraz rodzaju ludzkiego. To chyba ulubiony temat pisarzy zajmujących się gatunkiem science-fiction. W powyższym tomie opowiadań życie przylatuje na naszą planetę z kosmosu, Ziemia jest miejscem eksperymentów innych, wyższych od naszej cywilizacji. Jednak gatunek Homo-sapiens jest niezamierzonym produktem tego doświadczenia. Zło w człowieku to błąd genetyczny, abberacja chromosomowa, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Nikt nie jest od niej wolny. Tak próbuje tłumaczyć istnienie zła na świecie łódzki pisarz. Jednak ta mutacja jest także charakterystyczna dla mieszkańców innych planet, o czym również możemy się przekonać czytając jedno z opowiadań. Czyli w kosmosie może nigdzie nie ma istot doskonałych? Wszystkie są w mniejszym lub większym stopniu skażone złem.
Jeden z bohaterów Andrzeja Zimowita Zimowskiego powiedział: „Nasza cywilizacja zbyt pobieżnie zna siły rządzące wszechświatem. Szczególnie światem dawnych cywilizacji”. Autor próbuje nas przekonać, że Ziemia była odwiedzana przez przybyszów z obcych planet i to dzięki nim powstały wielkie starożytne cywilizacje. Od lat przecież trwają dyskusje, do czego tak naprawdę służyły piramidy egipskie i gdzie znajduje się dziś Arka Przymierza.
Czasem Andrzej Zimowi Zimowski próbuje nas przestrzec przed tym, do czego mogą prowadzić próby „wydarcia” naturze jej tajemnic. W nieodpowiednich rękach wynalazki mogą obrócić się przeciwko swym odkrywcom. Jak wiemy ciekawość bywa pierwszym stopniem do piekła. Także takiego na Ziemi. W jednym z opowiadań, zresztą dość zabawnym, duch postanawia przekonać właścicieli pałacyku o swoim istnieniu gdyż oni jego funkcję, czyli straszenie gości, powierzyli żywemu człowiekowi. Widocznie nie posiadali wiedzy z zakresu ezoteryki jak nasz autor i wierzyli tylko w to, co racjonalne.
Czytając opowiadania z tomu „Śmiertelna pułapka”, często zaskakują nas ich zakończenia, kiedy już nie oczekujemy, że cokolwiek się wydarzy i tu powinien nastąpić the end, autor ciągnie swoją opowieść, kończąc ją w sposób, w jakim byśmy się nie spodziewali.
Oczywiście po tej lekturze od razu przypominają się nam książki Stanisława Lema i Ericha von Dänikena, zatem nie możemy uniknąć porównań opowiadań Andrzeja Zimowita Zimowskiego z utworami wymienionych autorów. Zwłaszcza Erich von Däniken próbował udowodnić tezę o wpływie obcych na ludzka cywilizację. W opowiadaniu „Trójkąt Bermudzki” główni bohaterowie przypadkowo odkrywają, że Ziemia już od dawna jest sterowana „z zewnątrz”, a ludzie, szczególnie ci zajmujący wysokie stanowiska wykonują polecania istot z kosmosu. Stanisław Lem w swojej twórczości także rozważał zagadkę powstania życia na Ziemi. Język, którym posługuje się Andrzej Zimowit Zimowski w swoich opowiadaniach nie jest jednak tak hermetyczny jak język Stanisława Lema.
Zatem, po co nam podróże w kosmos? Skoro na Ziemi nie potrafimy sobie dać rady sami ze sobą. Może po prostu czujemy się samotni we wszechświecie. Pustka wywołuje przecież uczucie lęku.
Czy ten kosmos stanie się „Śmiertelną pułapką” dla nas arogantów i ignorantów? Wraz z postępem nauki zwiększa się obszar naszej niewiedzy, choć niekoniecznie zdajemy sobie z tego sprawę. Może znikniemy z tej planety, prawie nie zdając sobie z tego sprawy, w wyniku nagłej katastrofy, jak bohaterowie opowiadania „Podział”.
Rodzaj science-fiction pozwala pisarzowi na zmierzenie się z pytaniami, na które, na co dzień próbują odpowiedzieć naukowcy w swoich laboratoriach. Andrzej Zimowit Zimowski potrafi zarazić czytelników swoją ciekawością otaczającego świata a także zafascynować nas swoimi wizjami przyszłości. Zapewne ma więcej czytelników i fanów niż niejeden naukowiec. Co także jest widoczne podczas wieczorów autorskich tego łódzkiego pisarza.